Zarejestruj nazwę Użytkownika

Miron Białoszewski - poeta osobny - ściąga eksperta

< powrót

Ściąga eksperta

  • Ballada o zejściu do sklepu Mirona Białoszewskiego - wiersz jest opowiadaniem, zwięzłą i pełną emocji opowieścią o wydarzeniu, które należy do czasu minionego, ale którego frapujące doświadczenie nie utraciło nic z intensywności i świeżości; do opisu tego wydarzenia autor wybiera formę ballady; Ballada o zejściu do sklepu jest wierszowaną powieścią, łączącą w sobie cechy liryki, epiki i dramatu (jest to tak zwany synkretyzm rodzajowy); w utworze zauważalna jest nastrojowość i emocjonalność, cechy charakterystyczne dla ballady jako gatunku literackiego; tematem są zwykłe wydarzenia, przedstawione jednakże w sposób niezwykły; brak jest postaci i zjawisk fantastycznych; język stylizowany jest na język ludowy

Miron Białoszewski

BALLADA O ZEJŚCIU DO SKLEPU

 

Najpierw zeszedłem na ulicę
schodami,
ach, wyobraźcie sobie,
schodami.

Potem znajomi nieznajomych
mnie mijali, a ja ich.
Żałujcie,
żeście nie widzieli,
jak ludzie chodzą,
żałujcie!

Wstąpiłem do zupełnego sklepu;
paliły się lampy ze szkła,
widziałem kogoś — kto usiadł,
i co słyszałem?... co słyszałem?
szum toreb i ludzkie mówienie.

No naprawdę
Naprawdę wróciłem.

 

[Warszawa, 10 stycznia 1954]

  • ballada Białoszewskiego jest przedostatnim wierszem w tomiku poety pt. Obroty rzeczy; poeta umieścił ją w cyklu Grotesek; jest to utwór niewątpliwie groteskowy, choć nie do końca; tekst jest żartobliwą parafrazą balladowej opowieści znanej z literatury romantycznej; podmiot liryczny wiersza to człowiek, który w zwyczajnym zejściu do sklepu widzi czyn nadzwyczajny i bohaterski; już samo słowo zejście kojarzyć się może z podziemiami, w których czyha coś złeg; osoba mówiąca szczyci się tym, iż zeszła po schodach, jakby było to coś niezwykłego; w strofie drugiej, niczym dziecko poznaje świat; podmiot cieszy się mijając poszczególne osoby; jednak pomimo tłumu wokoło niego, nadal pozostaje sam; nieprzypadkowo zostało tu użyte sformułowanie znajomi nieznajomychczłowiek chciałby żyć jak inni ludzie, ale coś mu to utrudnia lub wręcz uniemożliwia; opisuje czynność chodzenia jako wyczyn niezwykły sam w sobie, dla niego - wydaje się – niemożliwy
  • w kolejnej zwrotce pojawia się fragment wstąpiłem do zupełnego sklepuodnosić się to może do wizji sklepu jako miejsca rzeczywistego, namacalnego, prawdziwego w każdym wymiarze; wyraz wstąpiłem uwypukla podniosłość danej chwili; jednak już po chwili, po obejrzeniu palących się lamp ze szkła osoba zapomina o wystroju miejsca, ważni dla niej są sami ludzie; to ich pragnie słyszeć i na nich patrzeć; podziwia zwyczajne prozaiczne czynności; chciałaby sama należeć do tego świata, ale się boi, nie zna nikogo; osoba, która usiadła w budynku jest obca, podmiot określa ją mianem ktoś; podmiot liryczny odcina się od ludzi, bojąc się ich reakcji na swoją inność
  • poeta w wydarzeniu najbardziej prozaicznym z prozaicznych dostrzega coś o wiele bardziej istotnego; interpretatorzy tego utworu uważają, że poeta opisał tu zejście do podziemia – mitologicznego Hadesu, piekła; Białoszewski pisze własną wersje katabazy, czyli zejścia do krainy umarłych; w poematach Homera i Wergiliusza katabaza była w życiu bohaterów momentem niebezpiecznym, przełomowym i równocześnie pouczającym; podobnie jest w utworze autora Pamiętnika z powstania warszawskiego
  • dawne znaczeni słowa sklep to: grób sklepiony, krypta, podziemie; Białoszewski zapewne celowo wykorzystuje tutaj wieloznaczność tego słowa; poeta wykorzystuje dawne znaczenie słów, poszukuje w nim ukrytych, zapomnianych znaczeń; słowo schody - zgodnie z pierwotną etymologią schody służą tylko do schodzenia (do wchodzenia służą wchody); zejście po nich jest więc zejściem ostatecznym, bez perspektywy na powrót; podmiot liryczny nie zszedł (zejść to zbyt prozaicznie, zwyczajnie), ale zeszedł – czynność ta ma więc wyraźnie dostojny charakter, ale i związana jest z ostrożnością, strachem; wydarzenie to okazało się w drugiej strofie, jeszcze przed dotarciem do celu, pełną zadziwienia i fascynacji wyprawą w sam środek życia; trzecia strofa opowiada o dotarciu do celu: Wstapiłem do zupełnego sklepu
  • prawdopodobnie jest to sklep będący sklepem w najwyższym stopniu, pełny, całkowity, kompletny; sklep tylko przez chwile przyciąga uwagę bohatera; podmiotu nie interesuje gdzie jest i po co tu przyszedł; absorbuje go jedno: ludzie; objawieniem, kolejną rewelacją jest dla niego mowa ludzka, mówienie nieprzytłumione przez szum toreb i wyraźnie od niego odmienne
  • epilog: No naprawdę/ naprawdę/ wróciłempoeta mówi, że wrócił ze sklepu; metaforycznie, nie wprost mówi również o swoim powrocie na dół, od życia, do ludzi; mówi o swoim powrocie do najpierwszej z prawd, zadziwienia istnieniem ludzi; to zadziwienie istnieniem stanowi fundament dojrzałego, samoświadomego bycia

 

 

 

 

 

 

 

"Żałujcie,/ żeście nie widzieli,/ jak ludzie chodzą,/ żałujcie!" - czytamy w "Balladzie o zejściu do sklepu" Mirona Białoszewskiego. O czym tak naprawdę opowiada ten dziwny utwór? Co to takiego katabaza? Jak interpretować ten wiersz? Z jakim jeszcze innym tekstem może kojarzyć się balladowa opowieść autora autora "Obrotów rzeczy"? Dlaczego określano go jako "poetę osobnego"? Posłuchaj, co ma Ci do powiedzenia nasz Ekspert!

Podobne

inne tego autora