Zarejestruj nazwę Użytkownika

Metody ratowania ludzkiej godności w "Innym świecie" - ściąga eksperta

< powrót

Ściąga eksperta

Zapoznaj się z innym materiałem dotyczącym zbioru opowiadań Gustawa Herlinga – Grudzińskiego pt. „Inny świat” („Specyfika „innego” świata). Znajdziesz w nim najważniejsze informacje na temat życia i twórczości autora, jak również charakterystykę sowieckich obozów pracy. Nazywano je łagrami (ros. „łagier” – obóz). Praca więźniów skazanych na łagier była narzędziem tortury i dezintegracji osobowości, człowiek po prostu tracił swoje człowieczeństwo. Jednak niektóre opowiadania z tego cyklu mówią również o sposobach ratowania ludzkiej godności w tych antyludzkich warunkach. 

  • Miejsca ocalenia

Rozwijając temat dotyczący ratowania ludzkiej godności, scharakteryzujemy miejsca, w których takie ocalenie mogło się dokonać i przywołamy postaci, które podjęły ten heroiczny trud. Miejscem ocalenia był dla więźniów zony (zona to teren obozu) szpital. Skazańcy starali się za wszelką cenę tam dostać, by przez dwa, trzy tygodnie znowu poczuć się człowiekiem. Zwróć szczególną uwagę na opowiadanie zatytułowane „Zmartwychwstanie” (nawiążemy jeszcze do jego treści, charakteryzując bohaterów). Szpital był miejscem ocalenia, ponieważ chory więzień mógł spotkać się tam z przejawami troski i współczucia ze strony pracujących w szpitalu sióstr i lekarza. Choć brakowało lekarstw, ludzki gest przyłożenia ręki do rozpalonego czoła chorego pozwalał zapomnieć o rzeczywistości obozowej. Pobyt w szpitalu zapewniał także czyste łóżko z białą pościelą, a nocą gaszono światło. W baraku obozowym taki luksus był oczywiście nie do pomyślenia. Więźniowie przebywający w szpitalu prowadzili ze sobą normalne rozmowy, traktowali się po ludzku.
Innym miejscem godnym uwagi był „dom swidanij”, czyli „dom odwiedzin”. Był to drewniany budynek stojący na granicy zony i terenu poza obozem. (warto podkreślić symboliczne znaczenie tego miejsca) W środku było czysto, stały normalne łóżka, a w oknach wisiały firanki. Więzień mógł tam spędzić trzy dni razem ze swoimi najbliższymi, jak niegdyś na wolności. Przed tymi odwiedzinami dostawał czyste ubranie, mył się i golił. Był to chwilowy powrót do normalności, bowiem po odwiedzinach trzeba było natychmiast wrócić do zony. Narrator stwierdza nawet, że więźniowie wracali do rzeczywistości obozowej bardziej złamani psychicznie. „Dom swidanij” miał oczywiście również cel propagandowy – chodziło o pokazanie rodzinie uwięzionego, że na terenie zony panują humanitarne warunki. Było to oczywiście kłamstwem.
Narrator opisuje też taki czas w obozie, gdy cały jego teren stawał się bardziej ludzki. Opowiadanie to nosi tytuł „Wychodnoj dień” (dzień wolny od pracy). Nastawał wtedy, kiedy brygadom więźniów udało się zrealizować określone normy narzuconej pracy. Więźniowie poruszali się szybszym krokiem, uśmiechali się do siebie, prowadzili ożywione rozmowy, zewsząd dobiegały dźwięki muzyki i śpiewy. Wystarczyło na moment zapomnieć o pracy, aby odzyskać ludzką twarz.

  • Postaci

Na szczególną uwagę zasługuje przykład więźnia Aleksiejewicza Kostylewa, bohatera opowiadania pt. „Ręka w ogniu”. Studiował najpierw na politechnice w Moskwie, potem z polecenia partii wstąpił do Akademii Morskiej we Władywostoku. Jako młody człowiek ślepo zaufał ideologii komunistycznej. Nastąpił jednak w jego życiu moment przełomu, który dokonał się a sprawą literatury francuskiej – Balzaka, Stendhala, Flauberta. Czytając powieści tych twórców, Kostylew nagle zrozumiał, jak mówi narrator, że go „oszukano”. Dzięki książkom poznał świat dotąd nieznany, świat kultury zachodniej. Przypadkowo wypowiedziane zdanie przeciwne obowiązującej doktrynie komunistycznej i fakt czytania literatury „wywrotowej” zaprowadziły bohatera do łagru. Tutaj Kostylew trafia do najcięższej brygady, pracującej w lesie przy wyrębie drzew. Pewnego dnia sparzył się w rękę, sięgając do ogniska po jedzenie. W ten sposób wpadł na pewien pomysł – codziennie wsadzał swoją rękę do ognia, aby w ten sposób znaleźć się w szpitalu i uniknąć pracy. Narrator przytacza jedną z krótkich wypowiedzi Kostylewa: „ja już nigdy nie będę dla nich pracował”. Był to sposób jego buntu i próba ocalenia własnej godności. Wiesz, że praca w obozie była narzędziem tortury i prowadziła do powolnej śmierci więźnia z wycieńczenia. Władze obozowe przejrzały wkrótce plan Kostylewa i został on skazany na tzw. „etap” do obozu na Kołymie. Było to równoznaczne z wyrokiem śmierci. Bohater oblewa się wrzątkiem w łaźni obozowej i w konsekwencji umiera. Zastanawiasz się zapewne, jaki związek z tematem ma postępowanie Kostylewa. Wybór charakteru i miejsca śmierci przez więźnia był nie tylko przejawem buntu, ale także wewnętrznej wolności. Śmierć z własnej ręki (choć oczywiście jest to czyn dramatyczny) świadczyła o zachowaniu niezależności w warunkach „innego świata”.
Na uwagę zasługuje także inna postać; jest nią Jewgienija Fiodorowna – pielęgniarka pracująca w obozowym szpitalu. Jest bohaterką cytowanego już opowiadania pt. „Zmartwychwstanie” (przenośny sens tego tytułu jest dla Ciebie z pewnością jasny). Pracując w szpitalu nawiązała romans z lekarzem, Jegorowem. Jego status obozowy był inny, odbył swoją karę, mieszkał poza terenem zony. Ten romans nie miał racji bytu, bowiem J. Fiodorowna była więźniem obozu. Pomyśl o komplikacjach psychicznych, które powodowała taka sytuacja. Pielęgniarka zakochuje się w młodym studencie, Jarosławie R. Razem spędzają czas w szpitalu, przekazują sobie gesty czułości. To opowiadanie prowadzi do wniosku, że nawet w nieludzkich warunkach może rozkwitnąć w człowieku uczucie miłości. Za sprawą donosu zazdrosnego Jegorowa Jarosław R zostaje skazany na karne przeniesienie do innego obozu. Jewgienija Fiodorowna zgłasza się również dobrowolnie „na etap”. Rodzi również dziecko, które, jak stwierdza narrator, było owocem czystej i prawdziwej miłości. To rzeczywiście krzepiące fragmenty opowiadania G. H. Grudzińskiego.

  • Epilog

W pewnym momencie pobytu w obozie narrator podejmuje decyzję o głodówce. Była to forma protestu przeciwko rzeczywistości obozowej. Pojawiła się również szansa na zwolnienie, bowiem powstawała wtedy armia pod dowództwem gen. Sikorskiego. Autor został zwolniony z obozu, wstępuje do wojska polskiego i bierze udział np. w bitwie pod Monte Casino. Już po wojnie odwiedza go dawny przyjaciel, również więzień sowieckiego łagru. Zadenuncjował w obozie kilku Niemców, których zabito. Tłumaczy autorowi, że zrobił to, bo chciał ratować własne życie. Prosi o zrozumienie i wybaczenie, aby mógł dalej żyć, już w wolnym świecie. Dotyczy tego fragment „Innego świata” pt. „Epilog – upadek Paryża”. Narrator odwraca się w stronę okna i nie reaguje na słowa swojego gościa. Tamten w milczeniu wychodzi. Sam G. H. Grudziński tłumaczył swoje zachowanie w następujący sposób: nie mogłem zrozumieć ani tym bardziej wybaczyć, choć sam byłem więźniem łagru i wiedziałem doskonale, jakie warunki panowały w obozie. Żyłem już w wolnym świecie i odzyskałem wiarę w jego prawa. Była to mój sposób powrotu do normalności. Gdybym powiedział, że rozumiem, psychicznie żyłbym dalej w „Innym świecie”.

Educast ten poświęcony będzie metodom, które pozwalały człowiekowi w rzeczywistości łagru sowieckiego zachować ludzką twarz i ocalić godność. Puntem wyjścia będzie "Inny świat" Gustawa Herlinga Grudzińskiego. Dowiesz się, co to była zona, dom swidanij, poznasz bohaterów utworu. Zapraszamy!

Podobne

inne tego autora